PAŁECZKĄ PISANE: Noł fjuczer!

Bunt!

Fak de Police!

Pierwszy przejaw wandalizmu i wybuchu społecznego niezadowolenia, który widziałem w tajpejskim metrze. Jaki kraj, taki Majdan.

Reklamy

Zemsta Szatana

Plaże północnego Tajwanu opisywałem już raz, przy okazji pierwszej wycieczki na szataning. Wiadomo, że kiedy pogoda sprzyja, nie ma nic fajniejszego niż smażenie się na słońcu, zimne piwo, papierosek i zgrzyt piasku w zębach. Do pełni szczęścia brakuje tylko kąpieli w czystym, ciepłym Pacyfiku. I tu pojawia się problem – tępak z gwizdkiem.
Czytaj dalej

Nowe początki

Mniej więcej w połowie zeszłego roku, kiedy po krótkim, acz treściwym, pobycie w Polsce powróciłem do Tajpej, postanowiłem, że nie będę już więcej robił planów na przyszłość, a przynajmniej dłuższych niż kilka miesięcy. Niektórym plany takie zdają się być w życiu nieodzowne, potrzebują ich by nie stracić poczucia kontroli, by służyły jeżeli nie za kotwicę trzymającą w miejscu, to chociażby za dryfkotwę, która pomoże utrzymać kurs. Do niedawna byłem, lub może tylko lubiłem myśleć, że jestem, jedną z takich osób. Jednak im dłużej zmagam się sam ze sobą, tym wyraźniej widzę, że wszelkie długoterminowe plany mają przykry zwyczaj niewypalania lub wręcz wybuchania człowiekowi w twarz. Czytaj dalej